piątek, 27 kwietnia 2012

cołg

Zbliża się,a właściwie zaczął się dłuuugi weekend. Ciekawa jestem, co się wydarzy w jego trakcie. Krótko dziś, co by nie wyjść z wprawy (tak naprawdę nie nie wyszłam jeszcze w tą "wprawę").
Myślę, że często nie zauważamy drobnych rzeczy, umykają nam. Stajemy się głuszcami i ślepcami. ślepcami, bo tracimy umiejętność dostrzegania, tego iż np. dziś właśnie pierwszy raz założyło się krótki rękaw, buty bez palców, czy pierwszy raz się opalało. Takie przykłady, bo właśnie tak pierwszorazowy był dla mnie ten dzień.
Co do bycia głuszcami to, chyba gorsze jest od pierwszego. Czasami oczywiście dobrze być takim kimś, bo nie słyszy się tego, co boli, trudne, czy zwyczajnie głupie. Niestety wydaje mi się, iż częściej stajemy się głuszczami, gdy ktoś nam mówi, że nas kocha...
Z (nie-)codzienności. Czy udało Wam się kiedyś wyjść na rower i go zapomnieć???ja właśnie tak ostatnio zrobiłam...na szczęście dość szybko się otrząsnęłam...zdecydowanie szybciej, niż pewnego pięknego dnia, kiedy wyszłam z pracy w kapciach... byłam już na tyle daleko, że postanowiłam w nich dotrzeć do domu. Dobrze, że za kapcie mi robią trampki...choć dość obwiesiowe...


Na koniec scenka z pracy. Oglądamy z dziećmi książeczkę z różnymi pojazdami. Poznajemy ich nazwy, to do czego służą itd. Natrafiliśmy na czołg.
-Czy wiecie co to za pojazd?
*Eee...no...no to cołg
-Tak, bardzo ładnie to jest czołg. A kto wie, do czego służy czołg?
 *(po długiej ciszy) Eee...no jak...do cołgania!

poniedziałek, 23 kwietnia 2012

Troszkę (nie-)codzienności było w ostatnim czasie. Postaram się jak najsprawniej opisać, co mnie zaskoczyło w świecie.
Część z tych zdarzeń wiąże się z dziećmi. Chyba studia, jakie skończyłam sprawiają,że mimo iż te istoty zdecydowanie mniej odstają od ziemi, to bardziej je widzę:)
W jednym z marketów chłopiec ok. 4lat chciał wziąć od swojej mamy siatkę z zakupami, ona jednak mu nie pozwoliłam. Pomyślałam wtedy o tym,że często nie pozwala się małemu chłopakowi na bycie mężczyzną. Później następuje wielkie zdziwienie,że młodzi chłopcy są źle wychowani. Pozwólmy im być mężczyznami od urodzenia! to jest ich i nie mamy prawa jako obecne, czy przyszłe matki im tego odmawiać.
Druga rzecz związana jest ze zdziwieniem nad różnicami kulturowymi. Ormianka (chyba) podeszła do kasy z synem. Maluch chcąc pomóc wykładać rzeczy przez przypadek wyrzucił z siatki bułki. Mama grzmotnęła go po twarzy i wyjmowała dalej zakupy na taśmie. Na twarzy malca nie było cienia zdziwienia, zaskoczenia, czy bólu. tylko przestał pomagać. Nie chcę i nie umiem tego ocenić, ponieważ za mocno mam na nosie okulary naszej mentalności, kultury... ciekawy jeszcze był motyw przy płaceniu, kiedy to mama bez cienia skrępowania wyjęła gotówkę ze stanika :). zastanawiałam się, co zrobi jak dodanie bilon???otóż włożyła go również do stanika! byłam mega ciekawa jego konstrukcji!
Kolejna rzecz to moja wycieczka na sobotnie rowerowanie. Nie da się chyba tego opisać, bo zachwyt i zdziwienie i piękno były pomiędzy sekundami, które mijały. Jadąc rowerem fragmentami towarzyszyła mi muzyka Vivaldiego, Dżemu, czy Amelii granej na akordeonie. Wszystko grane przez ulicznych muzyków na deptakach raczej z pasji, niż palącej potrzeby zarobienia... tłumy ludzi w kawiarenkach żywo rozmawiających pewnie o wszystkim...Słońce. Pierwszy raz w krótkim rękawku. Kolejki po lody. Przypadkowo natknęłam się na występy motorowe. Rewelacja-pasja. To wszystko osnuło ten czas jakąś magią, dobrem. Wysunęło mnie troszkę poza granice tego, czego doświadczałam i pozwoliło wdychać to z zewnątrz.
Inna rzecz to telefon od jednej z moich podopiecznych. Aaa by wyjaśnić-pracuję w czymś na wzór przedszkola ogólnie mówiąc:) zadzwoniła, by powiedzieć,że jest chora i do przedszkola przyjdzie dopiero za tydzień i że bardzo jej przykro z tego powodu. Było to dla mnie szczególnie miłe, bo poczułam się doceniona. To niezwykła, że trzyletnia istotka chciała zadzwonić do Pani, by powiedzieć co się dzieje...
 skoro już powiedziałam, co robię to wrzucę zdjęcia dzieł moich artystów, bo ich samych raczej nie mogę....
Powiem na koniec o jednej z najpiękniejszych rzeczy, jakie są teraz za oknem.
idziesz, jedziesz rowerem, a co chwilę czujesz ogarniający cię zapach mirabelek...przecudne...a gdy jeszcze delikatnie kropi deszcz i czujesz ziemię...czy można mieć wątpliwości,że to wszystko jest dobre i jest w tym Dobro???
Ps. i podsłuchany kawałek życia:
(jedzie Mama z synem autobusem. Chłopiec max. 3lata)
Syn: Wiesz mam zagadkę, mam świetną zagadkę dla siebie. idę, idę z tatą po drodze i spotkałem żabę...rozjechaną żabę!!!i co Ty mi na to powiesz???
Mama: ...


środa, 11 kwietnia 2012

Scenka:
Wracam z pracy, głośno kłóci się grupa jakiś 12latków.
-Eeee weź nooo (z pamiętną pewnie intonacją:) )jak masz problem, to się kurdę nie odzywaj nie!
-Eeee weź nooo wszyscy mamy jakieś problemy, więc się odzywajmy!
Zachwycona byłam. Prawdziwe, trudne w życiu: rozmawiać, kiedy coś nie tak...

wtorek, 10 kwietnia 2012

początek

Bloga założyłam kilka dni temu, ale nie miałam pojęcia co napisać... myśl o założeniu go przyszła w Wielkim Poście. Nie chciałam pisać tu jakiś pobożności, ale niech będzie prawda. Są takie momenty w jak to się mówi "szarej codzienności", które umykają. Chciałabym je zatrzymywać, uczyć się dostrzegać bardziej...
Dziś poczułam się jak turystka. Choć piąty rok mieszam w Lublinie, dziś w sposób świeży zachwyciłam się stojąc pod trybunałem. Spadły na mnie jakieś turystyczne okulary i przez nie oglądałam stare miasto z myślą- "tak chcę o nim opowiadać kiedyś moim bliskim, jak stąd wyjadę." To dziwny czas, zatrzymany...może to, to Zmartwychwstanie... rzeczywistość jakby wisiała w powietrzu, wszyscy i wszystko poruszało się powoli, spokojnie tocząc rozmowy o wszystkim, rozmowy w których pewnie zmieniali świat na "ich" lepsze.
Dziwny jest ten czas. Teraz jedni chodzą jeszcze w płaszczach i ciepłych butach. Opatuleni w szaliki i rękawice. Inni w samych sweterkach i już wiosennych butach z okularami przeciwsłonecznymi na nosach. Jakaś młoda dziewczyna oparta o mur kamienicy sprzedaje ręcznie robione maskotki. Takie art... Ciekawi są Ci, którzy nie mogą się jeszcze zdecydować i mają wiosenne buty, delikatne spódnice, czy spodenki do kolan i zimowe kurtki... To też czas w którym wraz ze wschodzącym coraz wyżej słońcem rodzą się nowe pragnienia, tęsknoty marzenia. To wszystko co sprawia, że uczymy się latać. To też czas, kiedy wraz ze wschodzącym słońcem opromienione zostają stare pragnienia, marzenia, tęsknoty...okazuje się, że są zakurzone, umarłe... można je jeszcze chwilę wskrzeszać, ale tylko chwilę. Rzeczywiście palą nas one. Przedziwny czas kurtek zimowych i sweterków jednocześnie... Wszystko nowe...