Z drugiej strony taka aura sprawia, że sięga się częściej po coś takiego jak np. książka, czy pędzel. Chyba mocno przyzwyczailiśmy się do tego, że sztuka, twórczość jest na wyciągnięcie ręki a jest to bardzo niezwykłe. Czytając jakiś reportaż ostatnio, pomyślałam o tym, jak bardzo książki rozwijają wyobraźnię, wyostrzają wzrok, chyba czynią człowieka szlachetniejszym...
Inna rzecz na, którą zwróciłam uwagę to smutek i pragnienia. Pomyślałam o tym, dzięki koleżance która jest w ciąży. To bardzo bliska mi osoba a ja jej jeszcze bardziej, przez co czuję jakbym trochę z nią chodziła w tej ciąży. Czytam, co dokładnie w jakim dniu, oglądam łóżeczka itp., a ona ekspresowo zdaje mi relacje z tego, co się dzieje: a to pierwsze kopnięcie, a to nowy zakup dla małego itd. Ona bardzo chciałaby wziąć ślub, lecz jej chłopak nie. W tym kontekście pomyślałam o smutku. Myślę, że to taki dobry twór, który jeśli podążamy za nim wskazuje na pustki w naszym sercu. Takie pustki, które póki co nie mają perspektyw na zapełnienie. Taki smutek jest dobry chyba, bo sprawia, że nasze pragnienia są jakby nagie...no i trochę bolą.
Może wzór smutku to: 99% pustki?
Na koniec coś z innej beczki-tej przedszkolnej. Jakoś ostatnio nie mam cierpliwości do tych maluchów, ale one chyba to podświadomie wyczuwają, bo ciut mniej rozrabiają i mają ostrą fazę na przytulanie. Szczytem było, kiedy podczas czytania jedno dziecko wzięło mnie pod rękę i się przytuliło. Wywołało to tulącą lawinę. Dzieci przytuliły się nawet do moich nóg. Niestety czytanie wówczas stało się dość trudne, dlatego malce powróciły na poduchy.Mimo ulewy za oknem uśmiechnęłam się na to bardzo szczerze (choć miałam pewne obawy, czy któreś z nich nie wpadnie na pomysł, by np. ugryźć mnie w nogę;) ).
Jeszcze tylko słowo o Euro. Troszkę dziwię się,że tak ten euronastrój mi się udzielił. Flaga Polski i godło wydają mi się piękniejsze a hymn brzmi wznioślej niż kiedykolwiek. Też wzrosła we mnie potrzeba wychowania patriotycznego, dlatego moje przedszkolaki uczą się hymnu, tego jak wygląda flaga i godło Polski. bardzo żałuje, że nie mogę umieścić tu filmiku z tego, jak śpiewają. Uwierzcie urocze. Za to kilka dialogów prosto z przedszkolnego dywanika.
-Dzieci zbudowały z klocków kwadrat, który imitował budę. Jedna z dziewczynek weszła do środka i udawała psa. Na to druga:
*Ej, czekaj, zbuduję Ci tu taką choinkę, byś mogła sikać...
-Jedno z dzieci chce dołączyć do zabawy. Na to bawiące się dziecko:
*Nie będę się z Tobą bawić!!! Więc proszę się stąd oddalić!!!
-Podczas budowy z klocków.
*Kochanie nie musisz tego robić. Naprawdę Kochanie nie musisz.
-Musi być grubsze (wieża)
*Mogę Ci Kochanie pomóc?
-Tak
*Dziękuję Kochanie, jesteś po prostu wspaniała!
-Dalej budowanie z kloców. Podchodzi do mnie 2,5 letni chłopiec z obślinionymi na potęgę klockami.
*Masz Maleńka. To dla Ciebie tort.
Ps. z (nie-)codzienności to jeszcze to, że za bardzo krótki czas się starzeję. Jakoś nigdy do urodzin nie pasowały mi fajerwerki. Ciekawe, czy jest jakiś prawidłowy sposób świętowania i co mieści się w widełkach normy, gdy chodzi o reakcje i uczucia urodzinowe...
pss. pomyślałam, że jak do tzw. kupy złoży się te drobne (nie-)codzienności to może wyjdzie nam coś na wzór szczęścia?










