Kolejny dzień. (nie-) codziennie trudny. Po pierwsze nie wszystkie dzieci jadą na wycieczkę do Rzymu i na mnie padło, że zostaję z resztą...tak mi było przykro...jakie ma mieć to znaczenie? Czego ma mnie to nauczyć?
po drugie dostałam uczulenia...i to takiego, że szok. Byłam w punkcie przyjęć, ale było zamknięte. Jutro szpital. Dodatkowo pada deszcz i są burze. To nie takie miały być te Włochy...
smuteczek...też potrzebny...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz